Statuetka Car of the Year 2010 już w rękach Volkswagena

W poniedziałek 25 stycznia 2010 wieczorem na ręce prof. dra Martina Winterkorna, Prezesa Zarządu Volkswagen AG, przekazano statuetkę dla nowego Polo, które oficjalnie zostało Samochodem Roku 2010.
Pod koniec listopada jury, w skład którego weszło 59 dziennikarzy z 23 krajów Europy, wyróżniło najlepsze nowości na rynku motoryzacyjnym. W konkursie brały udział 33 modele, a do finału przeszło siedem samochodów. Ostatecznym zwycięzcą został nowy Volkswagen Polo.

Winterkorn w trakcie swoich podziękowań wyraził uznanie dla pracowników koncernu: – Zwycięskie samochody, takie jak Polo, są zawsze wynikiem doskonałej pracy wielu ludzi. Jestem dumny, że mamy w koncernie tak mocny, zaangażowany zespół, dzięki któremu Polo, charakteryzujące się nowoczesną technologią, najwyższą jakością i bezpieczeństwem stało się dostępne dla wszystkich.

To nie jedyna nagroda dla tego samochodu – od momentu debiutu Polo otrzymał między innymi: „Zieloną” i „Złotą Kierownicę”, tytuł „Najlepszego Samochodu 2009 roku”, a także „Autotrophy”. Jednym z ważniejszych wyników jest również otrzymanie przez ten model maksymalnej liczby pięciu gwiazdek w testach bezpieczeństwa Euro NCAP.

Dzięki niskiemu zużyciu paliwa (3,3l/100 km) oraz bardzo niskiej emisji szkodliwych substancji (87g CO2) nowe Polo jest jednym z najoszczędniejszych i najbardziej ekologicznych pięcioosobowych samochodów w swoim segmencie.
Materiały dostarczone przez:
autofirmowe.pl

Leasing konsumencki alternatywą dla kredytu?

Nowa forma finansowania „zakupu” pojazdu jeszcze w 2010 roku.

Osoby prywatne w Polsce rzadko wybierają leasing jako formę finansowania nabycia pojazdu mechanicznego. Powodem bywa nierzadko niepewność wynikająca z niejasności przepisów czy ich interpretacji, a zwłaszcza obawa przed ewentualnym odebraniem spłacanego samochodu w wyniku bankructwa firmy leasingowej. Niedługo taki stan rzeczy może się znacząco zmienić, ponieważ nasz kraj zobligowany jest do przyjęcia unijnej dyrektywy obejmującej leasing prywatny do 11 czerwca 2010 roku. Aktualnie trwa przygotowywanie założeń do ustawy o kredycie konsumenckim, zgodnie z postanowieniami której po zakończeniu okresu leasingu klient będzie miał obowiązek kupna samochodu. Równocześnie trwają również działania mające na celu zmianę ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz fizycznych w zakresie leasingu. Projekt znajduje się w fazie przygotowań, a jego wprowadzenie planowane jest na styczeń 2011 roku. Wprowadzenie nowych regulacji pozytywnie wpłynęłoby na konkurencję – klient indywidualny zyskałby alternatywę dla kredytu. W przypadku leasingu konsumenckiego konsument nie jest uprawniony do dokonywania odpisów podatkowych, ale dzięki leasingowaniu pojazdu (od firmy CFM, zarządzającej dużą flotą pojazdów), miałby łatwiejszy dostęp usług takich, jak sezonowa wymiana opon, czy serwisowanie. Być może także niższe koszty ubezpieczenia, a ponadto w przypadku szkody, konsekwencje ponosiłby leasingodawca, a nie jak w przypadku kredytu konsumenckiego – klient (przynajmniej teoretycznie). Co istotne, umowy leasingu konsumenckiego można będzie rozwiązywać w dowolnym momencie i bez konieczności wykupu auta (koszty amortyzacji pojazdu będą uwzględnione w ratach albo uregulowane zapisami w umowie).
Leasing konsumencki nie jest w Polsce popularny, ponieważ osoby fizyczne nie mogą dokonywać odpisów amortyzacyjnych, wliczać rat leasingowych w koszty uzyskania przychodów, czy też odliczać podatku VAT, jak robią to przedsiębiorcy. Konsumenci chcąc kupić nowy samochód przeważnie decydują się więc na wzięcie kredytu, który w obecnych warunkach jest bardziej atrakcyjny finansowo. Zmiany prawne pozwoliłyby więc firmom oferującym wynajem długoterminowy wykazać się i zaoferować klientom nowe rozwiązania. Dla całej branży leasingowej byłby to impuls do dalszego, dynamicznego rozwoju.

Leasing konsumencki ma szansę stać się finansową alternatywą dla kredytu, jak w Europie Zachodniej. Wymaga mniej formalności niż zakup, a często bywa łatwiej dostępny czy tańszy niż zakup. Nie można jednak zapominać o ewentualnych wadach, jak np. konieczność serwisowania i ewentualnych napraw pojazdu we wskazanych placówkach (na ogół ASO), co może wiązać się z większymi wydatkami na eksploatację. W przypadku wielu pojazdów czy marek atrakcyjność ofert może być różna, co wynika z zależności finansowych między firmami motoryzacyjnymi a finansowymi. Możliwość wyboru nowej opcji finansowania przez klientów indywidualnych z pewnością poprawi konkurencyjność na rynku.

Na nowe przepisy z niecierpliwością czeka cały sektor firm zarządzających flotami pojazdów, który chciałby zrekompensować sobie utratę zysków po zapowiadanych ograniczeniach w przypadku zakupów samochodów „z kratką” przez podmioty gospodarcze. W przypadku części marek, m.in. na skutek wynegocjowanych z markami motoryzacyjnymi zniżek (w wyniku zakupu i serwisowania dużej liczby pojazdów), firmy leasingowe będą mogły zaproponować atrakcyjne oferty. Czy jednak będą bardziej atrakcyjne od kredytów zobaczymy dopiero w 2010 albo 2011 roku

źródło : autocentrum

Zmiany w prawie w 2010 roku.

Nie ma co liczyć na ulgowe podejście resortu finansów do aut z kratką. Ministerstwo Finansów przygotowuje tzw. pakiet samochodowy, zakładający ograniczenie możliwości odliczenia podatku od zakupionego paliwa do auta z kratką, łącznie z ograniczeniem możliwości odpisywania VAT. Propozycja dotycząca odliczeń VAT-u od samochodów, jeśli przejdzie proces uzgodnień resortowych i legislacyjny, weszłaby w życie w połowie roku 2010.

W zakresie odliczania VAT-u od zakupionego paliwa, MF chciało przywrócić stan sprzed grudnia 2008 r., czyli zniesienie możliwości odliczania VAT-u od zakupionego paliwa dla wszystkich samochodów do 3,5 t w latach 20102012. Prawo do pełnego odliczenia naliczonego podatku VAT miało przysługiwać tylko w przypadku niektórych samochodów, które co do zasady przeznaczone są do działalności gospodarczej i służą do przewozu ładunków, pojazdów specjalnego przeznaczenia i pojazdów, które konstrukcyjnie przeznaczone są do przewozu co najmniej 10 osób łącznie z kierowcą. Okres zawieszenia prawa do odliczenia rozpocząłby się 1 stycznia 2010 r.

Saab uratowany!

Mimo zapowiedzi bankructwa i zakończenia produkcji wszystkich modeli, marka Saab jednak nie zniknie z motoryzacyjnego rynku. Szwedzką firmę za 74 miliony dolarów kupił Holenderski Spyker Cars. Saab przez 20 lat należał do amerykańskiego koncernu General Motors. Ponad rok temu dotknięty kryzysem na rynku motoryzacyjnym GM, postanowił pozbyć się firmy ze Skandynawii, która  w ostatnich latach przynosiła straty. Początkowo Saaba miał kupić producent samochodów sportowych  Koenigsegg, z którym GM podpisał wstępną umowę   w połowie ubiegłego roku. Jednak pod koniec listopada Szwedzi nagle wycofali się z umowy.
Na szczęście wznowione negocjacje z Spyker Cars ostatecznie zakończyły się porozumieniem. Holenderska firma zapłaci 74 mln dolarów w gotówce, podczas gdy Europejski Bank Inwestycyjny udzieli  pożyczki w wysokości 400 mln euro (566 mln dolarów), gwarantowanej przez szwedzki rząd.

Przegląd samochodu firmowego

Regularne przeglądy samochodów firmowych i wymiana zużytych części mają ogromny wpływ na bezpieczeństwo jazdy. Dzisiaj podpowiadamy, jak serwisować nasze auta oraz na które elementy zwrócić szczególną uwagę.

PODWOZIE TO PODSTAWA
Najłatwiej sprawdzić można stan ogumienia. Obserwując, możemy ocenić czy jest łyse lub czy nierównomiernie ściera się z którejś ze stron danej osi. O ile opony zużywają się równomiernie, pozostanie nam je wymienić. Gorzej, gdy zużywają się one na tej samej osi nierównomiernie. Przyczyn takiego stanu rzeczy może być wiele najprostszym i zwykle prawdziwym jest źle ustawiona zbieżność lub też nierówne ciśnienie w kołach jednej osi. Sprawdzenie ciśnienia i uzupełnienie powietrza jest banalnie proste, jednak ustawienie zbieżności to już zadanie dla warsztatu. Na szczęście jest ono dużo tańsze niż zakup dwóch nowych opon niezależnie od pojazdu.

Dbać trzeba także o stan zawieszenia. Na naszych drogach jest to element, który zużywa się najszybciej. Stuki z podwozia oznaczają w tym wypadku zazwyczaj zużyte sworznie wahaczy lub też końcówki drążków kierowniczych. W tym wypadku nie można zbyt długo zwlekać z wymianą, bowiem każde obniżenie sprawności naszego podwozia to ewentualne problemy podczas pokonywania zakrętów oraz hamowania. Poza tym czasem możemy źle ocenić niepożądane odgłosy dochodzące z zawieszenia naszego auta, myśląc, że to coś błahego. W rzeczywistości zaś może okazać się, że mamy np. dużo poważniejsze uszkodzenia. Na rodzimych drogach relatywnie często np. pękają sprężyny. Może się tak zdarzyć, gdy wpadniemy w dużą dziurę. Dużo rzadziej winnym może być sam materiał znamy np. kilku producentów, którzy mieli tego typu problemy w popularnych na naszym rynku pojazdach osobowych i dostawczych.

Niezwykle ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa są także sprawne amortyzatory. To element, który zawodzi po kilku latach użytkowania, co wyłapują okresowe przeglądy rejestracyjne, które przechodzić musi każde auto. Mimo tego warto jednak wiedzieć, że amortyzator jest odpowiedzialny nie tylko za komfort, ale przede wszystkim za bezpieczeństwo. To on sprawia, że możemy szybko pokonać zakręt. Od stanu tego elementu zależy także to, jak długą drogę pokonamy od momentu wciśnięcia pedału hamulca do zatrzymania się pojazdu, co przekłada się w bezpośredni sposób na bezpieczeństwo.

BEZ HAMULCW NIE MA JAZDY
Każdy samochód przy przeglądzie musi mieć także sprawdzane hamulce. Coraz częściej zdarza się, że okresowe przeglądy w nowych samochodach przypadają co 30 tys. km, a nie jak w starszych autach co 10 lub 15 tys. Ten pierwszy z wymienionych okresów to zazwyczaj czas, kiedy trzeba już zmieniać przednie klocki hamulcowe w wielu autach. Poza tym nie brakuje pojazdów, szczególnie tych najcięższych, w których klocki potrafią skończyć się nawet po 10 tys. km.

Tarcze hamulcowe mają zwykle większą wytrzymałość i bez poważniejszych problemów potrafią wytrzymać przynajmniej 50 tys. km. Tyle że prawidłowość ta dotyczy aut normalnie używanych. W wielu ekstremalnie użytkowanych autach firmowych okres ten wynosi odpowiednio mniej.

Nie można także zapominać o konieczności wymiany raz na kilka lat płynu hamulcowego. Niemal w każdym warsztacie można np. sprawdzić temperaturę jego wrzenia. Zalecenia są zazwyczaj takie, aby nie używać płynu hamulcowego, którego temperatura wrzenia jest niższa niż 180C.

Coraz częściej w autach montowana jest także elektronika wspomagająca hamulce, która musi być sprawna. W żadnym wypadku nie można więc lekceważyć sobie komunikatów o awariach elektronicznych wspomagaczy hamowania. Niestety w przypadku najnowszych pojazdów, aby dobrze zdiagnozować tego typu problem, konieczna jest wizyta w ASO, które posiada odpowiednie oprogramowanie i sprzęt diagnostyczny.

NIEMNIEJ ISTOTNE ELEMENTY
Diabeł jak wiadomo tkwi w szczegółach. O ile jednak porysowaną zniszczonymi piórami wycieraczek szybę można za kilkaset złotych wymienić, o tyle, gdy spowodujemy wypadek, dlatego, że kogoś w porę nie zobaczymy, z powodu tych samych zniszczonych piór, skutki mogą być dużo bardziej opłakane. A komplet piór to wydatek, który rzadko przekracza 100 zł. Nie możemy więc zapominać o tym, aby wymienić ten element w porę. Kiedy zatem? Wystarczy, że podczas deszczu pióra niedokładnie oczyszczają naszą szybę to znak, że nadszedł czas na wymianę. Jakby tego było mało, ten element da się kupić niemal na każdej stacji benzynowej, a sama wymiana zajmuje ok. 5 minut.

Podobnie zresztą rzecz ma się z płynem do spryskiwaczy. Niby można go kupić wszędzie, każdy kierowca wie także, gdzie się go nalewa, a i tak znamy wiele aut firmowych, w których trudno go uświadczyć nawet w okresie zimowym. Do tego płyn i pióra stanowią naczynia połączone, bez pierwszego te drugie bardzo szybko się zużywają.

Kolejnym elementem bezpiecznego użytkowania samochodu firmowego jest jego oświetlenie. Niestety w coraz większej liczbie nowoczesnych aut wymiana przedniej żarówki, z uwagi na wiele elementów znajdujących się pod maską, jest trudna. Coraz częściej także trzeba ją powierzyć mechanikowi w serwisie. Nie zwalnia nas to jednak od konieczności wymiany przepalonych żarówek, co niewątpliwie ma ogromny wpływ na bezpieczeństwo. Druga zła wiadomość jest taka, że stosowane coraz częściej nowoczesne reflektory ksenonowe mają drogie w zakupie żarówki, na szczęście jednak mają one długą wytrzymałość.

NA KAŻDYM PRZEGLĄDZIE
Czas kryzysu i oszczędności sprzyja naprawie aut dopiero wtedy, gdy coś całkowicie odmówi posłuszeństwa. Nie polecamy tego sposobu na oszczędności, zazwyczaj bowiem zamiast korzyści przynosi on same straty. Jeżeli jednak nasze auta firmowe na serwisach pojawiają się rzadko, warto mieć świadomość, które elementy powinny być sprawdzane każdorazowo. W przypadku aut większości firm, prócz wspomnianych wcześniej elementów, trzeba także skontrolować sprawność urządzeń elektrycznych, poziom oleju w skrzyni biegów, poziom oleju w układzie wspomagania, stan i właściwości płynu chłodzącego, elementy układu chłodzenia, stan przewodów hamulcowych, hamulec postojowy, pasek wieloklinowy, akumulator (jego naładowanie i poziom elektrolitu) oraz nadwozie pod kątem korozji. Jak widać, elementów, które trzeba systematycznie sprawdzać jest sporo, co daje mniej więcej skalę tego, co może się w aucie zepsuć.

Pamiętajmy jednak, że korzystając z wynajmu długoterminowego możemy oszczędzić sobie takich problemów.

Materiały dostarczone przez:
autofirmowe.pl

nieużywane samochody z poprzedniego rocznika w firmie..

Z końcem roku dilerzy obniżają więc ceny na zalegające u nich samochody. Czy warto kupić do firmy takie tańsze, ale już niemal roczne auto?
W ostatnich miesiącach roku dilerzy zawsze wprowadzają na auta dość atrakcyjne promocje. Chcą w ten sposób pozbyć się zalegających place samochodów z aktualnego rocznika. Jest to moment na kupno tańszego nowego auta, rozwiązanie takie to jednak nie same plusy.

ROK PRODUKCJI NIE ZAWSZE JEST NAJWAŻNIEJSZY
Niemniej niemal wszyscy importerzy przygotowali na koniec roku akcje promocyjne i nowe auto można kupić teraz taniej lub z atrakcyjnym wyposażeniem albo darmowym ubezpieczeniem. Większość klientów samochody z poprzedniego rocznika traktuje jednak niemal jak towar wybrakowany, niczym konserwę, której skończył się termin przydatności do spożycia. Czy rzeczywiście kupując auto, szczególnie do firmy, powinniśmy aż tak brać sobie do serca datę produkcji? Eksperci nie do końca podzielają to zdanie twierdząc, że ważniejsze są data pierwszej rejestracji i stan techniczny samochodu.

Rok produkcji ma z kolei znaczenie przy ubezpieczaniu pojazdu, bo jest on brany pod uwagę przy ustalaniu składki ubezpieczeniowej.

DŁUŻEJ JEŹDZISZ, MNIEJ TRACISZ
Obawa przed kupnem prawie rocznego auta wynika z ryzyka strat, jakie mogą spotkać firmę przy odsprzedaży tego samochodu. Po pierwsze, należy wziąć pod uwagę różnicę między zyskiem w postaci upustu, a stratą związaną z niższą wartością rezydualną przy odsprzedaży. Oczywiście im ta różnica mniejsza, tym lepiej. Po drugie, pojazd najszybciej traci na wartości w pierwszych latach użytkowania, im dłużej zatem planuje się użytkować auto w firmie, tym bardziej opłacalne jest kupno auta z wyprzedaży pod koniec roku.

Rocznik ma największe znaczenie w przypadku odsprzedaży auta po dwóch, trzech latach. Jeżeli firma zamierza korzystać z samochodu pięć, siedem lat, to utrata wartości z powodu zmiany rocznika ma mniejsze znaczenie.

Przede wszystkim firma powinna kupować auto wtedy, kiedy go rzeczywiście potrzebuje i tylko jeśli w tym czasie jest szansa skorzystać z jakichś promocji.

Zanim wybierze się konkretny samochód, warto poznać kilka zasad, jakie rządzą rynkiem wyprzedaży. Otóż upusty zależą przede wszystkim od ceny samochodu. Im większa wartość, tym wyższy rabat. Wyższe rabaty są udzielane na te pojazdy, które więcej tracą na wartości wraz z upływem czasu. Duże upusty można uzyskać na te samochody, które są już długo na rynku, a co się z tym wiąże w niedalekiej przyszłości zostaną zastąpione nowszymi modelami. Wybór aut w promocji jest zawsze ograniczony. Ograniczenia dotyczą nie tylko liczby, ale także wersji czy kolorów dostępnych aut.

Mimo rabatów, warto starać się w każdym przypadku indywidualnie negocjować cenę dilera.

Czy rząd odda kierowcom 1,7 mld złotych?

Komisja Europejska uznała, że pobierana przez rząd opłata recyklingowa jest niegodna z Dyrektywą nr 2000/53 WE w sprawie pojazdów wycofanych z eksploatacji. O demontaż tych pojazdów powinni zadbać producenci lub importerzy nowych aut.

Interpretacja ta kłóci sięz polską ustawą z 20 stycznia 2005 roku o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji. W myśl jej przepisów zobligowani do wniesienia opłaty 500 złotych są tylko ci, którzy sprowadzają do kraju mniej niż tysiąc samochodów rocznie.

Opłata recyklingowa jest pobierana przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej od 2006 roku. W tym czasie do Polski przywieziono ponad 3,5 miliona aut, co daje w sumie kwotę 1,7 miliarda złotych.

Sprawa jest poważna, bo w skrajnym przypadku budżetowi grozi zwrot tej kwoty kierowcom.

Rząd nie kwestionuje decyzji KE i proponuje usunięcie z polskiego ustawodawstwa opłaty recyklingowej. Chce jednak mieć prawo do zachowania zebranych dotychczas pieniędzy.

Komisja Europejska postawiła jednak warunek, że pieniądze te muszą w ciągu kilku najbliższych lat trafić do przedsiębiorców, którzy zajmują się demontażem samochodów.
Więcej informacji można znaleźć w Dzienniku Gazecie Prawnej.
Materiały dostarczone przez:
autofirmowe.pl

auto firmowe po 1 stycznia 2010 roku!

Dużo straszyli – mało zrobili!

“Proponowane przez resort finansów zmiany przepisów związanych z odliczaniem VAT od kupowanych przez przedsiębiorców pojazdów i paliwa do tych samochodów, spotkały się z ostrą krytyką. Okazały się również niezgodne z unijnym prawem.” (źródło: www.flota.com)

A jak jest naprawdę:

1. Możliwość odliczania podatku VAT istnieje w 100% od samochodów ciężarowych, w 60% lecz nie więcej niż 6.000zł od osobowych – to w kwestii zakupu samochodu.
Paliwo przy osobowych jest bez możliwości odliczenia VAT, zaś przy ciężarowych można odliczać.
Pozostałe zakupy typu np. części, naprawy, myjnia.. w obu przypadkach podlegają odliczeniu.

2. Określenie samochodu ciężarowego – homologacja, lub zgodnie z wzorem Lisaka, lub okrślenie przez stację diagnostyczną i zgłoszenie do Urzędu Skarbowego.

Jedyne co podlega zmianie to limit obrotów uprawniający do zwolnienia podmiotowego z VAT z 50 tysięcy do 150 tysięcy złotych.

Podsumowując – jest dobrze :)

Europejskie Nagrody Transportowe 2009 rozdane

Daimler AG co roku przyznaje wyróżnienia dla najlepszych przedsiębiorstw logistycznych, z którymi współpracuje. W tym roku w kategorii samochodów użytkowych trzecie miejsce zajęła polska firma STS Centrum Dystrybucji Samochodów.

Daimler AG przyznał nagrody podczas spotkania ponad stu firm transportowo-logistycznych, które odbyło się w Muzeum Mercedes-Benz w Stuttgarcie.

Pierwszą nagrodę w kategorii samochodów osobowych przyznano firmie Galliker Transport AG ze Szwajcarii za wysokie standardy jakości oraz wzorcowe procedury w centrum przeładunkowym w zakresie obsługi, składowania i technologii.

W kategorii samochodów ciężarowych zwyciężała firma Helf Automobil-Logistik z Essen. Czynnikami przesądzającymi o przyznaniu wyróżnienia były modelowe procesy logistyczne oraz konsekwentne zorientowanie na zapewnienie jakości we wszystkich procesach transportowych związanych z Daimler AG.

Cieszymy się, że również w tym roku nasz model współpracy oraz nagrody motywowały naszych partnerów do doskonalenia jakości – powiedział Egon Christ, dyrektor ds. logistyki pojazdów w Daimler AG. – Potrzebujemy partnerów, którzy są benchmarkami. Dzięki temu nasze produkty są dostępne zawsze tam, gdzie są potrzebne – punktualnie i bez usterek. Tajemnica sukcesu tkwi w optymalnym stosunku kosztów, czasu i jakości. A to się udaje naszym sześciu laureatom. Serdeczne gratulacje.

Europejska Nagroda Transportowa przyznawana jest od 10 lat w kategorii samochodów osobowych i od 6 lat w kategorii samochodów użytkowych. Podstawę oceny firm logistycznych stanowi jednolita zestandaryzowana procedura audytowa. Wszystkie transporty pojazdów są w ciągu roku stale monitorowane i oceniane w zakresie uszkodzeń samochodów, czasu realizacji transportów, jakości przeładunków oraz ogólnego stanu wyposażenia.

Materiały dostarczone przez:
flota.com.pl

Historia jeżdżącego marzenia kazdego faceta! Porsche 911

Porsche 911. Zaprojektowany w 1964 roku niewiele się zmienił do dnia dzisiejszego. Wyłupiaste, owalne reflektory, wydęte błotniki, silnik z tyłu, bagażnik z przodu. Założenia konstrukcyjne jak maluchu, ale niewiele jest w świecie motoryzacyjnym samochodów, które mogłyby się zmierzyć z legendą Porsche 911 Carrera. Charakterystyczny gulgot silnika typu boxer sprawia, że mężczyznom skacze adrenalina, a dziewczęta stają się miłe i uległe. Gdyby ogłoszono plebiscyt: jak powinien brzmieć silnik samochodowy, Porsche 911 wygrałoby w cuglach. W plebiscycie na auto stulecia zajęło 5. miejsce, uległo tylko największym klasykom: Fordowi T, Mini Cooperowi, Citroenowi DS i Garbusowi. Projekt tego ostatniego wyszedł z resztą z tej samej rodziny co 911-tka. Kształt Beetle’a został opracowany przez Ferdinanda Porsche, natomiast 911 przez jego syna: Ferdinanda Porsche Juniora.  Podczas gdy większość producentów aut luksusowych boryka się z problemami finansowymi, Porsche sprzedaje auta w wielotysięcznych nakładach. Firma jest na tyle rentowna, że pozwoliła sobie na zakup ponad 30% akcji Volkswagen Group w latach 2005-2007. W 2008 roku szefowie Porsche ogłosili gotowość przejęcia pakietu większościowego VW.Samego modelu 911 sprzedano w 2006 roku niemal 40 tysięcy sztuk – jak na sportowy samochód jest to wynik rewelacyjny. W latach osiemdziesiątych, mimo doskonałej sprzedaży firma postanowiła zainwestować w model 928, który miał być następcą 911-tki. Szybko się okazało, że to krok w złą stronę. Firma powróciła do tradycji i, jak twierdzą jej szefowie, dzięki temu odniosła sukces w latach późniejszych.

Od lat Porsche słynie z wprost niesamowitej kontroli, jaką ma kierowca nad pędzącą maszyną. Kierownica w stu procentach przenosi sygnały z drogi, samochód reaguje ostro i niebywale precyzyjnie. Dzięki temu po prostu nie wpada w poślizgi. Zaawansowani rajdowcy mogą oczywiście wyłączyć elektroniczny układ kontroli trakcji, żeby sobie poszaleć. Trzeba jednak pamiętać, że jeśli już raz się wejdzie porschakiem w drifting, może to się źle skończyć. Obciążony silnikiem tył auta potrafi sprawić niemiłą niespodziankę.

Żródło: luxclub.pl

Złomujesz samochód starszy niż 9 lat – dostajesz 2500 euro….. ale to w Niemczech!

Od 14 stycznia w Niemczech każdy, kto chce kupić nowy samochód dostanie 2500 euro. Pod warunkiem, że odda na złom swój stary samochód.  Promocja obowiązuje tylko na nowe samochody. Państwo przeznaczyło na ten cel blisko 1,5 miliarda euro! jest to świetna opcja dla niemców tymbardziej, że kredyty oprocentowane są u nich na od 0,9 – 2,9 %, a nie jak w Polsce na od  7 – 12,5 %.

Czy niemiecka decyzja bedzie miała jakieś przeniesienie na polskie realia? Oczywiście! W 2008 roku sprowadzono do polski 1,1 mln samochodów, z czego ponad 40% to były samochody starsze niż 10 lat!. Jeśli ludzie będą złomowali takie samochody, w złomowanie bedzie im się opłacało to zmniejszy się w Polsce ilość sprowadzonych starych samochodów.

W polsce roważano takie rozwiązanie, ale były głosy, że nie ma na to pieniędzy. Jednak gdy przyjżymy się temu bliżej, to zauważymy, że przy dotacji od Państwa ok. 6 tyś zł. Kupując samochód za 25 tyś. , właśnie 6 tyś, to VAT i akcyza, które wracają do budżetu. Wychodzi więc za zero!

 

Mam nadzieję, że nie przyjdzie nikomu do głowy złomowanie oldtimerów :)

Ambulansy w wynajmie długoterminowym? dlaczego nie!

Dotychczas na  wynajem długoterminowy – niezmiernie popularną wśród ośrodków medycznych w Europie Zachodniej – decydowały się w Polsce wyłącznie prywatne ośrodki medyczne. Pogotowie  Ratunkowe w Legnicy wynajmuje pierwsze dwa ambulanse transportowe marki Volkswagen Caddy 1,9TDI, a szpital w Kole dwa ambulanse ratunkowe – specjalistyczny i podstawowy marki Mercedes Sprinter 315CDI. Jeden ambulans transportowy trafił do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy (Caddy), a kolejny otrzymała w użytkowanie firma Lux Med.

Wynajem długoterminowy ambulansów jest szczególnie wygodny dla publicznych ośrodków zdrowia, których personel może teraz koncentrować się podstawowej działalności statutowej, a nie także na czasochłonnej organizacji serwisu technicznego posiadanych ambulansów.

Według władz Szpitali wynajem długoterminowy ambulansów jest rozwiązaniem także korzystnym finansowo, ponieważ stawka miesięcznego czynszu uwzględnia wszystkie elementy związane z eksploatacją pojazdów Stała w całym okresie umowy rata miesięczna, umożliwia długoterminowe zaplanowanie wydatków.

Kia SOUL – nowośc w stajni Kia

KIA SOUL jest pięciodrzwiowym hatchbackiem z napędem na koła przednie, wysoką linią dachu oraz niezwykle długim rozstawem osi.
Gama jednostek napędowych obejmuje 128-konny, 16-zaworowy Diesel DOHC CRDi o pojemności 1,6 litra, wyposażony w elektrycznie sterowaną turbosprężarkę o zmiennej geometrii kierownic spalin (VGT) oraz opcję filtra DPF. Jego wersja standardowa posiada moc 128 KM oraz wysoki moment obrotowy 260 Nm.KIA SOUL oferowany będzie także z silnikiem benzynowym Gamma o pojemności 1,6 litra, wyposażonym w wielopunktowy elektroniczny wtrysk paliwa oraz układ zmiennych faz rozrządu VVT. Ta 16-zaworowa jednostka zbudowana jest z aluminium i wytwarza 124 KM przy 6300 obr/min oraz moment obrotowy 156 Nm przy 4200 obr/min.

Car Of The Year 2010 – Znamy finalistów

Oto finaliści europejskiego konkursu ‘Samochód Roku 2010′ – Citroen C3 Picasso, Mercedes Klasy E, Opel Astra, Peugeot 3008, Skoda Yeti, Toyota iQ oraz Volkswagen Polo. 30 listopada spośród siedmiu aut międzynarodowe jury wybierze to jedyne, najważniejsze – Car Of The Year.

Rolls-Royce … niedościgniony ideał

Jeśli Maybachem podróżują dyrektorzy rad nadzorczych i maklerzy, to w Rolls-Royce’ach widuje się raczej kolekcjonerów dzieł sztuki i przedstawicieli stanu szlacheckiego. Z Maybachów wypływają polecenia zakupów papierów wartościowych, właściciele Rolls-Royce’ów inwestują raczej w obrazy i antyki. Maybach to zimne auto dla rekinów finansjery, Rolls-Royce zaś po prostu: dla bogaczy.

Od 2003 roku trzy wielkie koncerny niemieckie rozpoczęły walkę o kieszenie najzamożniejszych ludzi na świecie. Volkswagen jest właścicielem marki Bentley, Mercedes sprzedaje Maybachy, a BMW najszlachetniejsze auto wszech czasów – Rolls Royce’a. O samochodach można mieć blade pojęcie, ale nazwa pochodząca od nazwisk dwójki założycieli firmy Charlesa Rollsa i Henry Royce’a u wszystkich wywołuje dreszczyk emocji. Podobnie jak figurka Spirit of Ecstasy (Ducha Ekstazy), która wieńczy maskę tych luksusowych aut. Samochody z logo RR produkowane są niemal bez przerwy od 1904 roku. Odkąd właścicielami marki stał się koncern Bayerische Motoren Werke angielscy tradycjonaliści zadrżeli. Co niemieccy projektanci mogą wiedzieć o brytyjskim szyku? Flagowy model Phantom wprowadzony w 2004 roku rozwiał wszelkie wątpliwości. W jego wnętrzu czas jakby zwalnia, a pasażer robi się lekko flegmatyczny i zmanierowany. Nowy właściciel tchnął w legendę powiew świeżości. A efekt? Rolls Royce’y sprzedają się jak świeże bułeczki i z roku na rok biją rekordy sprzedaży.
Firma długo broniła się przed elektronicznymi nowinkami, które zdominowały świat motoryzacji. Nowy Phantom naszpikowany jest nowoczesną technologią w równym stopniu jak futurystyczny Maybach. Cały wic polega na tym, że pasażer w ogóle tego nie odczuwa. W nowych Rolls Royce’ach wnętrza urządzono bardzo tradycyjnie. Nawet ekran satelitarnej nawigacji okręca się dookoła własnej osi i na rewersie ma elegancki, staroświecki zegar. Na parkingu specjalny mechanizm chowa figurkę Ducha Ekstazy pod maskę. Niemcy nie zapomnieli ani na moment, że RR to marka brytyjska. W drzwi wkomponowano specjalne schowki na… parasole.

Dawno minęły czasy, w których takimi limuzynami podróżowano bez pośpiechu i szarżowania na drodze. Phantom wyposażony jest w potężny 12-cylindrowy silnik o mocy 460 koni mechanicznych. Setkę osiąga w niecałe 6 sekund i mimo że daleko mu do aerodynamicznej sylwetki Maybacha, niewiele ustępuje mu, jeśli chodzi o osiągi. Rolls Royce Phantom to auto, które zwraca na siebie uwagę absolutnie każdego przechodnia. Neogotycka sylwetka przypomina trochę zamek Batmana z miasta Gotham. Styl ten upodobał sobie m.in. Snoop Dogg, który wysupłał niecałe 400 tysięcy euro na nowiutkiego Phantoma. Gdyby chciał kupić któryś z muzealnych egzemplarzy, cena mogłaby być nawet dziesięciokrotnie wyższa. W 2007 roku sprzedało się około tysiąca sztuk Rolls Royców. Do 2010 firma planuje zwiększyć sprzedaż dwuipółkrotnie. Ma się przysłużyć temu nowe auto oznaczone kryptonimem RR4. Rozumie się samo przez się, że w przypadku takich samochodów każdy najmniejszy drobiazg musi zostać dopracowany w stu procentach. Dlatego też RR4 będzie dostępny w sprzedaży dopiero od 2009 roku.

Nowości na rynku – BMW X1 juz w Polsce…

14 października w Warszawie, przy śnieżnej pogodzie, odbyła się prezentacja najnowszego dziecka grupy BMW- modelu X1.

W skład wyposażenia standardowego, które czuwa nad bezpieczeństwem czynnym i biernym podróżujących wchodzą m.in.: automatyczne trzypunktowe pasy bezpieczeństwa na wszystkich miejscach, przednie i boczne poduszki powietrzne, kurtyny powietrzne, dwustopniowe światła stop, światła dzienne oraz system zapobiegający blokadzie kół w czasie hamowania (ABS). W wyposażeniu dodatkowym oferowane są reflektory ksenonowe, reflektory adaptacyjne oraz asystent świateł drogowych, który w zależności od natężenia ruchu oraz poziomu oświetlenia drogi sam włącza i wyłącza światła drogowe, wyręczając w tej czynności kierowcę. 

Spośród jednostek napędowych, nabywcy będą mieli do wyboru: jeden silnik benzynowy o pojemności 3 l. i mocy 258 KM oraz pięć jednostek wysokoprężnych o mocy od 143 do 204 KM. Spośród silników diesla w Polsce dostępne będą jednostki o mocy 177 i 204 KM.

Auto w polskich salonach pojawi się 24 października a cennik rozpoczynać będzie model z silnikiem wysokoprężnym o mocy 177 KM który kosztuje 131 800 zł.

PO chce nowego podatku dla kierowców

Z składek na ubezpieczenia komunikacyjne miałaby zostać dofinansowana straż pożarna. Ministerstwo Finansów jest przeciw.

Pomysł zgłosiła widoczna poniżej posłanka Platformy Obywatelskiej Bożena Szydłowska. W rozmowie z “Gazetą Wyborczą” przypomina, że strażacy pomagają poszkodowanym w wypadkach drogowych. Ale często brakuje im specjalistycznego sprzętu do rozcinania karoserii samochodów.

Dlatego Szydłowska proponuje, żeby od każdej polisy komunikacyjnej OC, AC i NNW ubezpieczyciele przekazywali straży pożarnej 1 zł. Tylko w ciągu roku dałoby to dodatkowo co najmniej 21 mln zł.

Za godny rozważenia uznało ten plan Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Protestuje za to resort finansów. Jego przedstawiciele zwracają uwagę, że nowa opłata spowoduje podwyżkę cen polis. Zgadza się z tym Polska Izba Ubezpieczeń. Jej analityk Marcin Tarczyński w rozmowie z “Gazetą Wyborczą” nazywa to rozwiązanie parapodatkiem.

Dziennik przypomina też, że tzw. podatek Religi zniesiony w ubiegłym roku spowodował wzrost składek na OC o 6 proc.

Więcej w “Gazecie Wyborczej” i autofirmowe.pl

Koniec odzyskiwania VAT od aut z kratką oraz nowy podatek

Zablokowanie możliwości odliczenia VAT od aut z kratką i paliwa do nich oraz rewolucja w podatkach od prywatnego użytku samochodów służbowych. W przyszłym roku rząd chce przykręcić śrubę przedsiębiorcom.

Od 1 stycznia 2010 r. przy zakupie samochodów z kratką, podobnie jak innych o masie do 3,5 tony, przedsiębiorca będzie mógł odliczyć tylko 60 proc. zawartego w cenie podatku VAT, nie więcej jednak niż 6 tys. zł. Ponadto VAT-u od paliwa do nich w ogóle nie będzie można odzyskać. Wyjątek spośród aut o dopuszczalnej masie całkowitej poniżej 3,5 tony mają stanowić pikapy, samochody z jednym rzędem siedzeń i busy mogące przewieźć 10 osób łącznie z kierowcą. Zmiany nie obejmą samochodów o DMC większej niż 3,5 tony.

Licząc na Brukselę
Nowe przepisy oznaczają powrót do stanu sprzed grudniowego wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, który przywrócił prawo do odliczenia VAT od samochodów z kratką, tych, które spełniają wymogi tzw. wzoru Lisaka i paliwa do nich. Polski rząd nie może zignorować orzeczenia ETS, ale ograniczenia w odpisywaniu VAT będące zaprzeczeniem tego wyroku i tak są możliwie do wprowadzenia.

Unijna dyrektywa ds. VAT pozwala bowiem na czasowe zawieszenie prawa do niektórych odliczeń podatku od towarów i usług na czas dekoniunktury gospodarczej. Rząd chce skorzystać z tej możliwości, powołując się na kryzys i trudną sytuację budżetu.

Biorąc pod uwagę te okoliczności, można spodziewać się, że ograniczenia w odliczeniu podatku VAT od samochodów firmowych i paliwa wejdą w życie ocenia Bartosz Bogdański, doradca podatkowy z kancelarii MDDP.

flota.com.pl

Małe potwory….

Prezentujemy dzisiaj niezwykłe samochody. Jedni się z nich śmieją inni cenią. Samochody te mają coś wspólnego. Nie są zbyt duże i na pierwszy rzut oka nie wzbudzają większych emocji. Ale łączy je coś jeszcze. Charakteryzują się nieprzeciętną mocą, skrytą pod ich niewielkimi „maskami”. Poniżej przedstawiamy krótką charakterystykę każdego z nich.

1. Kia Soul. Firma od niedawna zdaje się wchodzić na wyżyny stylistyczne, coraz piękniejszymi modelami. Soul dysponuje silnikiem 1,6 litra i mocą 128 KM. Mimo wyglądu przypominającego styl retro, przyspiesza do setki w 11,3 sekundy i rozpędza się do 182 km/h.

2. Renault Twingo RS. Silnik o pojemności 1,6 litra i mocy 133 KM czyni z niego prawdziwego wojownika na drodze. Dzięki swym rozmiarom i osiągom stanowi nie lada konkurencję dla „500ki” Abartha. Do setki rozpędza się w 8,7 sekundy a maksymalną prędkością przekracza 200 km/h. Fanom marki z pewnością przypomną się lata świetności słynnego Clio Williams lub Renault 5 Turbo.

3. Peugeot 207 CC. Atrakcyjne Cabrio 2+2 z twardym dachem i równie twardymi osiągami. Turbodoładowany benzyniak o mocy 150 KM i momencie obrotowym rzędu 240 Nm przy 1 400 obr/min. Zapewnia przyspieszenie do setki już w 8.1 sekundy a jeśli nie zostaniemy wyssani przez otwarty dach to możemy rozpędzić się tym małym autkiem do 210 km/h. Niemożliwe staje się możliwe…

4. Opel Corsa GSi oprócz sentymentów z ubiegłego dziesięciolecia, dostarcza mnóstwo frajdy z jazdy na wysokich obrotach. 150 KM wpakowanych do tak lekkiego autka musi zapewniać mocne emocje. Do setki przyspiesza w 8,1 sekundy i rozpędza się do 210 km/h. Świetny układ jezdny pozwala na dobrą zabawę na krętych drogach.

5. Mitsubishi Colt Ralliart. Silnik 1,5 litra i moc 150 KM dzięki zastosowanemu turbodoładowaniu. Rozpędza się do 210 km/h i zużywa tylko 6,8 litra benzyny na 100 kilometrów. Przyspieszenie do setki to tylko 7,4 sekundy. W przeciwieństwie do EVO, brak mu nieco muskularnej budowy.

6. Alfa Romeo MiTo . Tylko 1,4 litra pojemności i aż 155 KM. Ta odsłona uprzyjemnia życie kierowcy nie tylko swoją włoską urodą lecz również temperamentem. Do setki w 8 sekund i 215 km/h prędkości maksymalnej. Piękne wnętrze tylko dodaje pikanterii.

7. Fiat 500 Abarth. Chyba najbardziej charakterystyczny, mały sportowiec dostępny na rynku. Świetnie zachowane proporcje, wyjątkowe pochodzenie i wymowna przeszłość. Jak na Abartha przystało, osiągi nie pozostawiają wiele do życzenia. 1,4 Turbo, 160 KM, 7,4 od 0 do 100km/h . Nic dodać, nic ująć.

8. Mercedes A200. Samochód, który swym wyglądem w ogóle nie zdradza sportowych możliwości. Do najmniejszej odsłony Mercedesa przeszczepiono silnik z B – klasy. Krótszy od słynnego Golfa o 13 cm i dysponujący mocą 193 KM musi zapewniać niezapomniane emocje. Prędkość maksymalna to 228 km/h a do setki rozpędza się w 7,5 sekundy.

9. Renault Clio Sport. Samochód zaliczany do małych ale swoim potencjałem wcale nie ustępuje większym i mocniejszym od siebie. Pod maską tego wojownika pracuje dwulitrowa jednostka o mocy 201 KM. 6,9 do 100 km/h mówi samo za siebie.

10. Mini w wersji John – Cooper – Works to prawdziwa torpeda. Nie może się poszczycić małym spalaniem ale za to powala rywali swymi osiągami. 1,6 Turbo dysponuje mocą 211 KM. Setkę osiąga w 6,5 sekundy a na najszybciej jest w stanie pojechać 238 km/h. Samochód niezwykle rzadko spotykany na polskich drogach a szkoda…

Towarzystwo pokrywa koszty wynajmu auta zastępczego za cały okres naprawy

Wcześniej jużpisaliśmy na ten temat, jednakże sprawa jest na tyle warta uwagi, że postanowilismy do niej wrócić raz jeszcze

Jak donosi Gazeta Prawna: poszkodowanemu przysługuje zwrot kosztów najmu pojazdu za okres od dnia uszkodzenia pojazdu do dnia, w którym (bez zbędnej zwłoki) mógł odebrać naprawiony pojazd. To stanowisko znajduje swoje uzasadnienie nie tylko w zasadzie pełnego odszkodowania (art. 361 par. 2 k.c.), ale również w przyjętej linii orzeczniczej Sądu Najwyższego. W wyroku z 5 listopada 2004 r. SN wskazał: „jeżeli uszkodzony pojazd nadaje się do naprawy w postaci wmontowania do niego nowej części zamiennej, to koszty najmu przez poszkodowanego tzw. samochodu zastępczego obejmować mogą okres konieczny i niezbędny do naprawy pojazdu”. Sformułowanie „okres konieczny i niezbędny” oznacza obowiązek zwrotu kosztów wynajmu samochodu zastępczego za rzeczywisty, a nie technologiczny czas naprawy.

Technologiczny czas naprawy określany w programach kosztorysowych jest wyliczony teoretycznie i nie uwzględnia wielu istotnych czynników (np. czasu dokonania pierwszych i ewentualnie kolejnych oględzin uszkodzonego pojazdu przez przedstawiciela zakładu ubezpieczeń, zamówienia, dostarczenia i koniecznego oczekiwania na niezbędne do naprawy części itp.). Ograniczenie czasu, za który przysługuje refundacja kosztów najmu samochodu zastępczego w oparciu o tzw. technologiczny czas naprawy, nie tylko nie realizuje zasady pełnego odszkodowania, ale również naraża poszkodowanych na poniesienie dodatkowych wydatków, które nie wystąpiłyby, gdyby im nie została wyrządzona szkoda. Przypadkami uzasadniającymi zawężenie zakresu refundacji może być odstąpienie od naprawy uszkodzonego pojazdu przy jednoczesnym korzystaniu z samochodu zastępczego lub powstrzymanie się z naprawą pojazdu do czasu ustosunkowania się ubezpieczyciela do odwołania się od jego pierwotnego stanowiska w przedmiocie uznanej wysokości odszkodowania.

Opony Continental – idealne na kryzys

Poniższe artykuły należą do serwisu Flota poświęconemu tematyce flot samochodowych w firmach.

Większe przebiegi, mniejsze zużycie paliwa i wzrost poziomu bezpieczeństwa – to cechy, jakie powinny mieć idealne opony na czasy kryzysu. Wszystkie te cechy mają nowe opony serii 2 przeznaczone do transportu szosowego.

Continental przedstawia nowe opony serii 2 Gamy R, L i W. Wprowadzonych zostało osiem nowych typów w pięciu rozmiarach: 295/80, 315/80, 315/70, 295/60 i 315/60. Wszystkie modele, przeznaczone do transportu szosowego w ruchu regionalnym, długodystansowym i zimowym, będące zupełnie nowymi konstrukcjami, wyposażone są w nowoczesne rozwiązania ułatwiające ich codzienne użytkowanie w trudnych warunkach.

Opony z serii R przeznaczone są do codziennego, całorocznego stosowania w trudnych warunkach, w transporcie regionalnym i na dłuższych trasach. Zalecana jest także jako alternatywa w transporcie autostradowym w warunkach zimowych z racji posiadania homologacji M+S. W znacznym stopniu przyczyniają się do redukcji kosztów oraz wzrostu osiąganych przebiegów, które teraz są o dwadzieścia procent większe, zanim opona nie otrzyma swojego drugiego życia jako wysokiej klasy opona bieżnikowana ContiRe. Opony serii R kwalifikują się do uniwersalnego stosowania na różnego rodzaju nawierzchniach i w trudnych warunkach, dzięki swojej wysokiej odporności i wytrzymałości.

Nowa seria L przeznaczona jest na dalekie trasy. Przy opracowywaniu bieżnika priorytetem było zmniejszenie ilości spalanego paliwa. Nowe opony Continental oferują najlepszą ekonomię w transporcie międzynarodowym dzięki aż do 25 procent większym przebiegom wynikającym z redukcji oporów toczenia. Mniejszy ciężar zwiększa potencjalną masę użyteczną. Pod uwagę wzięto także co raz to większe wymagania, jakie stawiają siły działające w czasie stosowania retardera w trakcie jazdy. Opona HDL2 posiada kierunkowy bieżnik z samo wspierającymi się blokami.

Wszystkie opony nowej generacji wyposażono w opatentowaną przez Continental technologię AirKeep. Bardzo gęsta struktura molekularna zapobiega naturalnej dyfuzji powietrza pod ciśnieniem przez ogumienie. Dzięki temu możliwe jest zmniejszenie spadku ciśnienia w oponach o 50 procent. Ponadto, w celu uniknięcia kosztownych uszkodzeń, wyjątkowy system AirKeep pomaga zoptymalizować przebiegi opony oraz jej podatność na bieżnikowanie.

Do końca 2010 r. Continental odświeży swoją ofertę dla branży transportowej, w tym dla segmentu pojazdów użytkowych, stając się firmą o najnowocześniejszej gamie. – Obecna ofensywa nowych produktów jest dla nas niepowtarzalną szansą na umocnienie naszej pozycji na rynku i wyjście z aktualnego kryzysu ekonomicznego silniejszym – mówi Herbert Mensching, Dyrektor Generalny ds. Marketingu i Sprzedaży Opon Ciężarowych Continental AG.

flota.com.pl

Rynek CFM – systematycznie do przodu

Kryzys gospodarczy nie zachwiał krajowym rynkiem wynajmu długoterminowego. Rozwija się on wolniej niż w poprzednich latach, ale na koniec 2009 r. należy się spodziewać 20 proc. wzrostu w stosunku do 2008 r.

Prognozy przedstawia Instytutu Analiz Rynku Flotowego FlotaMONITOR. Znakomite wyniki branży CFM (car fleet management) wyglądają imponująco, w szczególności na tle innych produktów finansowych. Choć Polska jest jedynym krajem w Unii Europejskiej z dodatnim wzrostem gospodarczym, to i tak wiele firm ogranicza wydatki, chcąc przeczekać mniej korzystny okres. Co ważne, trudna sytuacja w gospodarce sprzyja rozwojowi rynku wynajmu.

W celu poprawienia płynności finansowej przedsiębiorstwa zaczęły skrupulatniej liczyć koszty. Rezygnują z blokowania kapitału we własnych flotach samochodów oraz dużych kosztów ich obsługi. Zamiast tego coraz chętniej powierzają floty samochodowe firmom zewnętrznym. Te jednak o wiele dokładniej sprawdzają nowych klientów.

Łyk statystyki
Z danych Instytutu Analiz Rynku Flotowego FlotaMONITOR wynika, że w ciągu pierwszych sześciu miesięcy tego roku liczba pojazdów obsługiwanych przez firmy CFM wzrosła o 9,3 proc. (o 7566 aut), do 108 138 samochodów. W porównaniu z sytuacją sprzed roku, tj. końcem czerwca 2008, rynek urósł o 22,88 proc. (o 24 745 samochodów w różnych formach wynajmu i leasingu operacyjnym). Widać więc wyraźnie spowolnienie dynamiki wzrostu rynku CFM, jednak nie jest ono niepokojące.

Spośród badanych 23 dostawców ośmiu zmniejszyło liczbę obsługiwanych samochodów, jednak dotyczy to głównie mniejszych operatorów CFM. W pierwszym półroczu 2009 r. liczba klientów i kontraktów CFM-ów zwiększyła się o 760, do 11 536.

Wielka czwórka i inni
Spośród analizowanych przez FlotęMONITOR 23 podmiotów cztery firmy nadzorowały niemal połowę samochodów na rynku CFM w Polsce. Dominującą pozycję wśród CFM-ów mają: Masterlease Polska, LeasePlan Fleet Management, Arval Service Lease oraz ING Car Lease, które obsługują łącznie 50 095 (49,2 proc.) pojazdów wynajmowanych na krajowym rynku CFM (bez leasingu operacyjnego).

Największy krajowy gracz Masterlease obsługuje flotę 19 831 pojazdów (co daje 19,5 proc. udziału w rynku), w różnych formach wynajmu i zarządzania. Od początku roku jego flota powiększyła się o 657 aut (+ 3,3 proc.). To także krajowy lider na rynku niepełnego wynajmu, posiadając 80,8 proc. udziału, spośród badanych firm CFM. Warto dodać, że ten dostawca jest liderem wśród firm CFM w zakresie finansowania pojazdów poprzez leasing operacyjny (76,5 proc. udział w rynku i 4586 aut).

Wicelider LeasePlan zarządza 12 899 samochodami, co dało mu 12,7 proc. udziału w krajowym rynku CFM. W ciągu sześciu miesięcy operator znacząco umocnił swoją pozycję, zwiększając flotę obsługiwanych aut o 1110, w szczególności w kontraktach FSL (full service leasing) i zarządzaniu.

Na trzeciej pozycji, z 9,9 proc. udziałem w rynku (10 097 samochodów), plasuje się Arval Service Lease. W ciągu pół roku firma zwiększyła flotę aut o 849 (+8,4 proc.), z czego wszystkie nowe samochody są obsługiwane w ramach FSL.

Wielką czwórkę zamyka ING Car Lease z 7,1 proc. udziałem w rynku i zarządzaniem flotą 7268 pojazdów. To o 596 samochodów (+8,2 proc.) więcej niż na koniec 2008 r.

Poza firmami LeasePlan oraz ING Car Lease największy wzrost liczby administrowanych pojazdów zanotowała Armada Fleet Management, o 1155 aut (+18,8 proc.). Tak pokaźny wzrost Armada zawdzięcza przejęciu innej firmy CFM Car 4 Company. Największy spadek obsługiwanej floty zanotował Daimler Fleet Management, któremu w ciągu pierwszego półrocza ubyło 19 klientów, a flota samochodów zmniejszyła się o 879 pojazdów (- 14,6 proc.), do 5156 szt.

FSL górą
Klienci zainteresowani wynajmowaniem floty nadal najchętniej wybierają full service leasing. Zainteresowanie zarządzaniem samochodami jak i niepełnym wynajmem ustabilizowało się. FSL to jedyny dynamicznie rozwijający się rodzaj usługi finansowania flot w pierwszym półroczu tego roku.

Firmy doceniają ten produkt finansowy i formę pozyskania floty samochodów za to, że nie wymaga on wyłożenia przez przedsiębiorcę dużych środków na jej zakup, i może on przeznaczyć je na rozwój podstawowego zakresu swojej działalności. Według FlotyMONITOR w połowie br. w ten sposób administrowano flotą 78 595 samochodów. To o 4553 auta (+5,8 proc.) więcej niż na początku 2009 r. i o 18 624 pojazdy (+23,7 proc.) w porównaniu z końcem czerwca zeszłego roku.

Ranking największych dostawców tej usługi jest zbliżony do sytuacji na całym rynku CFM. W połowie roku liderem kontraktów FSL były: Masterlease (10 630 aut), LeasePlan (10 242) i Arval (9310), które łącznie posiadały udział 37,7 proc. w krajowym rynku full service leasingu. Największą pojedynczą flotę, w ramach wynajmu i zarządzania, obsługuje Transpost 2117 pojazdów. Kolejne pozycje zajmują Toyota Bielany (1491 szt.) i Masterlease (1484 szt.).

Drugą najpopularniejszą usługą firm CFM jest wyłączne zarządzanie pojazdami. Na koniec czerwca br. obsługiwano w ten sposób łącznie 12 072 samochodów. Najmocniejszą pozycję w tym segmencie rynku mają LeasePlan (2603 auta i 21,6 proc. udziału w rynku), Toyota Marki Fleet Management (2104 i 17,4 proc.) oraz Toyota Bielany Corpo Cars (1938 i 16,1 proc.).

W połowie tego roku w niepełnym wynajmie eksploatowano łącznie 11 213 samochodów. Segment zdominowała firma Masterlease, która obsługuje 9063 auta i posiada w nim 80,8 proc. udziału. Kolejne miejsca zajmują ING Car Lease (882 auta) i BRE Leasing (723).
flota.com.p

Pirelli 2010!

Fotografik Terry Richardsona uwielbia szokować, pokazywać nagość i przełamywać tabu. W egzotycznym brazylijskim plenerze uwiecznił 12 modelek.

Premiera 37 edycji Kalendarza Pirelli (2010) odbędzie się wprawdzie dopiero w drugiej połowie listopada 2009 roku, ale zakończono już do niego zdjęcia. Materiał fotograficzny powstawał na plażach i w dżungli malowniczej Brazylii. Tym razem Pirelli do współpracy zaprosiło kontrowersyjnego fotografika Terrego Richardsona, który nie zważa na żadne normy czy kanony, uwielbia szokować i przełamywać tabu. W obiektywnie amerykańskiego fotografika uwiecznionych zostało 12 modelek.

Wybór kontrowersyjnego fotografika to posunięcie, gwarantujące niebanalne zdjęcia. Image Terriego porównywalny jest z imagem członków środowisk przestępczych. Posiada liczne tatuaże, a jego znak rozpoznawczy stanowi charakterystyczny wąsik. Zarówno prace, jak i wizerunek Richardsona dalece odbiegają od zwyczajowych standardów. Jego zdjęcia nie są klasycznie ładne, czy grzeczne, ale odważne i prowokujące. Fotograf nie boi się kontrowersji czy krytyki. Uwielbia nagość, ale jednocześnie nie szuka blasku i świeżości, lecz prowokacji, ekspresyjnego realizmu, wyraźnych detali bez komputerowego retuszu.

Na kartach kalendarza pojawi się 12 młodych modelek w tym m.in.: Ana Beatriz Barros, Rosie Huntgindon, Miranda Kerr, Abbey Lee Kershaw, Enico Mihalik. Premiera Kalendarza Pirelli 2010 odbędzie się w drugiej połowie listopada w europejskiej stolicy mody – Paryżu. Kalendarz Pirelli pojawił się po raz pierwszy w 1964 roku i traktowany był jako prestiżowe wydawnictwo. Nad każdą edycją pracowali najlepsi fotograficy. Kalendarz do dziś nie jest na sprzedaż, otrzymywali go koneserzy sztuki – filmowcy, aktorzy, muzycy, artyści, sportowcy czy politycy i oczywiście najważniejsi klienci firmy Pirelli. Spośród Polaków dzieło otrzymali Krzysztof Hołowczyc (Mistrz Europy) i Aleksander Kwaśniewski (b. Prezydent RP). Na świecie ukazuje się zaledwie kilkanaście tysięcy egzemplarzy kalendarza, a do Polski trafia jedynie 150 sztuk. Pierwszy egzemplarz zawsze przekazywany jest na ręce królowej Anglii. Kalendarz Pirelli co roku utrzymany jest w innej stylistyce. To najbardziej znany na świecie kalendarz (nie licząc tego w Windows) w świecie mody i fotografii.

(rb)/Pirelli

“Gazeta Prawna” donosi: im droższe auto firmowe, tym wyższy podatek

Przychód z tego tytułu będzie ustalany miesięcznie, jako 0,5 proc. wartości auta. Zatem im droższy służbowy pojazd, tym wyższy przychód, a tym samym podatek do zapłaty.

Jeśli pracodawca nie będzie chciał ujawnić, kto i jak wykorzystuje jego samochody prywatnie, sam zapłaci podatek. Jego przychód z tego tytułu też będzie określany miesięcznie, ale już w wysokości 1 proc. wartości każdego samochodu.

Minister finansów planuje nałożyć na policję obowiązek zawiadamiania odpowiedniego organu podatkowego o sytuacjach stwierdzenia przez te służby wykorzystywania przez osobę fizyczną samochodu firmowego do celów prywatnych.

Więcej w “Gazecie Prawnej”. (PAP)

Ekologiczne Volkswageny

Obok Tourana EcoFuel uhonorowane zostały także Golf Variant BlueMotion i Golf BlueMotion, które zajęły drugie i trzecie miejsca w swoich segmentach. Wśród 44 najlepszych pojazdów znalazło się łącznie 13 Volkswagenów.

Jednym z decydujących kryteriów, według których oceniane są pojazdy na liście VCD, jest emisja CO2 obok emisji substancji szkodliwych, zużycia paliwa i emisji hałasu. Nowy Touran TSI EcoFuel z oszczędnym i jednocześnie dynamicznym napędem CNG o mocy 110 kW/150 KM zużywa tylko 4,6 kg gazu ziemnego na 100 kilometrów i emituje do atmosfery 126 g/km CO2. Są to rekordowe wartości w tej kategorii samochodów.

W segmencie najlepszych samochodów rodzinnych VW Golf Variant 1,6 TDI BlueMotion zajął drugie miejsce, w klasie kompaktów na trzeciej pozycji znalazł się Golf 1,6 TDI BlueMotion.

TouranTSIEcoFuel20081

W tym roku na liście najbardziej przyjaznych dla środowiska samochodów znalazło się łącznie 13 Volkswagenów. W klasyfikacji nie zostało uwzględnione nowe Polo BlueMotion, które charakteryzuje się bardzo niską emisją CO2 – zaledwie 87 g na kilometr. Samochód będzie miał oficjalną premierę na Międzynarodowej Wystawie Samochodowej (IAA) we Frankfurcie.

(PAP)

Wzrost w wynajmie dlugoterminowym

Firmy zarządzające flotami odnotowały 2-proc. wzrost liczby aut w wynajmie długoterminowym. Branża liczy na dobry IV kwartał, bo firmy zaczęły na nowo odbudowywać floty – pisze Marcin Jaworski w “Gazecie Prawnej”.

Spada zainteresowanie firm zakupem aut – rejestracji jest mniej o ok. 30 proc., rynek klasycznego leasingu finansowego także skurczył się – o 48 proc. (w I półroczu 2009 r.). Lepiej przed kryzysem broni się segment wynajmu długoterminowego, łączący leasing z zarządzaniem flotą, czyli tzw. branża CFM, która po spadkach na początku roku w II kwartale poprawiła nieco wyniki.

Spada zainteresowanie firm zakupem aut – rejestracji jest mniej o ok. 30 proc., rynek klasycznego leasingu finansowego także skurczył się – o 48 proc. (w I półroczu 2009 r.). Lepiej przed kryzysem broni się segment wynajmu długoterminowego, łączący leasing z zarządzaniem flotą, czyli tzw. branża CFM, która po spadkach na początku roku w II kwartale poprawiła nieco wyniki.

Wraki zalewają Polskę!

Od chwili wejścia do UE polska motoryzacja rozwija się w niesłychanym tempie. Od 2004 r. liczba aut zarejestrowanych w Polsce co rok zwiększa się o blisko jedną dziesiątą. Według ogłoszonych ostatnio danych Głównego Urzędu Statystycznego na koniec 2008 r. w Polsce było już zarejestrowanych 16,08 mln samochodów osobowych – czyli prawie 5 mln sztuk więcej niż na koniec 2003 r., cztery miesiące przed naszym przystąpieniem do UE.

 Statystycznie niemal dogoniliśmy już, a czasem nawet przegoniliśmy najbardziej zmotoryzowane państwa Europy. Niestety te wyniki napędza żywiołowy import starych, używanych aut z UE. Po przystąpieniu do UE jako jedyne państwo we Wspólnocie Europejskiej znieśliśmy wszelkie ograniczenia w imporcie używanych samochodów i od pięciu lat Polacy sprowadzają rocznie średnio 1 mln starych pojazdów z zagranicy, z których mniej więcej połowa, przekraczając naszą granicę, miała ponad dziesięć lat.

 

Na efekty nie trzeba było długo czekać. Na koniec zeszłego roku już 68 proc. aut zarejestrowanych w Polsce miało ponad dziesięć lat, podczas gdy na cztery miesiące przed naszą akcesją do UE było ich 56 proc.

 

Więcej w “Gazecie Wyborczej”. (PAP)

Sposób na fotoradar

Kierowcy coraz częściej montują rolety zasłaniające tablice rejestracyjne!!!! – donosi Głos Koszaliński

Może to nie jest całkowicie legalne, ale kierowcy powinni mieć prawo, aby bronić się – mówi Wojciech Brzozowski, który zajmuje się dystrybucją zdalnie sterowanych rolet, zasłaniających tablice rejestracyjne przed fotoradarami.Działanie urządzenia przypomina zdalnie sterowane rolety na okna. Jaki jest sens instalowania czegoś takiego na tablicach rejestracyjnych i przesłaniania ich czarnym materiałem?

– Nie będę ściemniał: chodzi przede wszystkim o oszukanie fotoradarów – mówi Wojciech Brzozowski, dystrybutor urządzeń. – Mógłbym tłumaczyć, że roleta ma np. na celu zakrywanie rejestracji podczas długich postojów auta na parkingach strzeżonych, w czasie gdy właściciel gdzieś wyjechał. Zasłonięte tablice mogą w takiej sytuacji uniemożliwić szajce przestępców zidentyfikowanie posiadacza auta i ustalenie adresu jego czasowo opuszczonego mieszkania. Ale podkreślam: nie ta funkcja jest najważniejsza. Najważniejsze jest zasłonięcie tablicy w chwili, gdy auto przejeżdża koło fotoradaru. Gdy straży gminnej albo policji nie uda się odczytać numerów, nie są w stanie zidentyfikować kierowcy i mandat przepada.

W praktyce, jak wyjaśnia Brzozowski, trzeba zwracać uwagę na znaki drogowe, ostrzegające o fotoradarze stacjonarnym. Powinny być one ustawiane w odległości co najmniej kilometra przed urządzeniem pomiarowym.

– Wtedy należy pilotem opuścić zasłonę – instruuje. – I jeszcze jedno: w podróży trzeba też mieć jakąś ulotkę, np. pizzerii, przesłaniającą naklejkę legalizacyjną na szybie, bo na niej też jest numer rejestracyjny i dociekliwi strażnicy mogliby ją odczytać. Straże gminne chcą przy pomocy fotoradarów wyciągnąć od kierowców jak najwięcej pieniędzy, więc kierowcy mają moralne prawo się przed tym bronić. Legalnie można mieć takie urządzenie, nie można go tylko używać. Ale jak już ktoś użyje i zostanie na tym złapany, zapłaci tylko 100 zł mandatu. Za prędkość płaci się znacznie więcej. Ja sam zapłaciłem już 8 mandatów za zdjęcia fotoradarowe, ostatni w kwocie 500 zł, więc wszedłem w ten biznes nie tylko ze względów komercyjnych, ale także z przekonania. Cena nie jest mała, bo zasłonka na przód kosztuje 469 zł, ale oszczędność większa.

Grzegorz Sudakow, zastępca naczelnika zachodniopomorskiej drogówki, przestrzega jednak, że kary za stosowanie takich urządzeń mogą być znacznie wyższe.

– Za wprowadzanie organu w błąd może być wymierzona grzywna w wysokości 5000 zł – mówi szczeciński policjant. – Samo posiadanie urządzenia w samochodzie może natomiast powodować zatrzymanie dowodu rejestracyjnego. Tablice muszą być czytelne i widoczne. Nie wolno zasłaniać. Są jednak też policjanci, którzy mają wątpliwości, czy karać za to.

żródło: Głos Koszaliński

Najszybszy samochód świata!

Jeden z najszybszych i najmocniejszych samochodów dopuszczonych do zwykłego ruchu drogowego w całej historii motoryzacji szuka nowego właściciela. To angielski Red Victor 2, który jeszcze trzy dekady temu był zwykłym, szarym Oplem Rekordem, a dziś… ma prawie 2500 KM! I jest czerwony.

Dokładnie 27 lat temu auto, jeszcze jako 2-litrowego, 104-konnego Vauxhalla Victora (brytyjski odpowiednik Rekorda), za 60 funtów zakupił 20-letni Andy Frost wraz ze swoją 16-letnią dziewczyną, Debbie. Cztery lata później silnik wymieniono na 2,3-litrową jednostkę o mocy 120 KM, następnie 3,3-litrową, produkującą 124 KM, a w końcu na 154-konne V8 Rovera.

W roku 1990 pod maskę Victora trafiło 300-konne V8 z Corvette. Pojazd z tym czasie z powodzeniem startował już w wyścigach na ćwierć mili i dla zwiększenia sztywności karoserii miał zaspawaną drugą parę drzwi, ale w dalszym ciągu spełniał rolę auta rodzinnego. Rok później narodził się Red Victor 1, który otrzymał wkrótce nowe serce w postaci 500-konnego V8 oraz klatkę bezpieczeństwa, kończąc tym samym żywot jako zwykły pojazd drogowy, a zaczynając poważną karierę krótkodystansowca.

Na przestrzeni kolejnych lat Frost inwestował w dzieło swego życia jeszcze więcej czasu i pieniędzy, czego efektem było rozwiercenie silnika do 9,4 litrów, zainstalowanie podtlenku azotu i podniesienie mocy do okolic 2000 KM! Latem 2007 roku pojazd otrzymał dwie sprężarki, imię Red Victor 2, nowe wzmocnienia konstrukcji, zawieszenie, hamulce i skrzynię biegów zdolną znieść do 2500 KM. Moc na zwykłym paliwie: około 2200 KM.


Wśród największych sukcesów Red Victora 2 znajdziemy między innymi ćwiartkę mili połkniętą w 7,41 sekund z prędkością ucieczki 318 km/h! Samochód rozpędza się do 60 mph (96,6 km/h) w jakąś sekundę (!), a rozwinięcie 250 km/h pochłania mu zaledwie 4,8 sekundy. Największa zmierzona dotychczas prędkość maksymalna to 359 km/h… przy poślizgu kół i na wciśniętym na 1/3 pedale gazu.

Najlepsze na koniec – dzięki luźnym, angielskim przepisom tyczącym się samochodów wyprodukowanych przed 1973 rokiem Red Victor 2 został dopuszczony do zwykłego ruchu drogowego! Frost z pewnością nie odda auta tanio, oczekując tylko poważnych ofert. Pieniądze ze sprzedaży mają zostać wykorzystane w nowym, jeszcze bardziej spektakularnych projekcie, celującym w 3000 KM na zwykłej drodze.

Źródło:

redvictor1racing.co.uk

autogen.pl

Mercedes-Benz Pagoda! – zainwestuj w oldtimera

Mercedes-Benz W113 został zaprezentowany na salonie genewskim w 1963 roku, nazwany przez dziennikarzy Pagoda z uwagi na wklęsły kształt dachu kojarzony z dachem dalekowschodnich świątyń. W113 był topowym modelem sportowym Mercedesa, szybko uzyskał miano auta kultowego. Pagoda była ulubionym samochodem gwiazd show-biznesu. Najsłynniejszym posiadaczem tego pięknego samochodu był John Lennon. Jego auto zostało sprzedane na aukcji za ponad 1 mln USD. Pagodę w swoich garażach mieli m. in.: Audrey Hepburn, Peter Ustinov, John Travolta, Priscilla Presley, Tina Turner, Juan Fangio, David Coulthard oraz Sir Stirling Moss. Jest to obecnie jeden z najpopularniejszych i najbardziej poszukiwanych samochodów klasycznych na rynku kolekcjonerskim.

Z przujemnością informuje, że Pagodę można kupić już za 35 tyś euro w znakomitym stanie:)

Problemy są z częsciami, bo tak jak jej mlodza siostra ma dużo częsci wspólnych z SEC iem, tak do Pagoda musimy częsci zamawiać….

Samochód zyskuje na wartości co roku!!!!

Bo jak mówią najlepsze inwestycje to nieruchomości i Oldtimery:)

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.