Jest Maluch, jest jazda…

Za oknami zima. Śnieg po kostki albo i wyżej (w zależności od miejsca zamieszkania). Wracamy z uczelni, z pracy, jemy obiad i siadamy przed komputerem, bądź telewizorem. Czasem porozmawiamy ze swoją drugą połówką, bądź pójdziemy „odwalić jakąś fuchę” aby przyrobic parę złotych. Na rower nie pójdziemy bo śnieg. Na spacer też nie! Bo? Bo zimno. I tak przeciętny „człowiek pracy” potrafi przezimować ten okres. Zero ruchu, ciekawych doznań, bez produktywnie przesiedzi przed kwadratową skrzynką z małymi ludzikami w środku zastanawiając się jak oni się tam dostali? Śnieg nie sprzyja samochodom z napędem na tylną oś. Gorzej się rusza i wchodzi w zakręty. Jednak osobom z duszą kierowcy rajdowego – amatora – może stworzyć wiele frajdy. Dobrą i tanią bazą pod tego typu zabawę, niewątpliwie jest nasz poczciwy, ten który zmotoryzował nasz kraj, jedyny w swoim rodzaju cieszący się niegdyś nie lada uznaniem za jego nowoczesną bryłę nadwozia oraz rozwiązania techniczne – maluch. Każdy go zna. Każda zna komfort podczas podróży. Jednak do zabawy na śniegu nie potrzebujemy właściwie nic szybszego. Moją propozycją – sprawdzoną jest wykorzystanie jakiegoś sporego placu, najlepiej gdzie pod śniegiem znajduję się jakaś gładka powierzchnia (np. stare opuszczone lotnisko). Można wytoczyć tor manewrowy ze słupków np. własnej roboty (butelki po piwie z patykiem na którego czubku znajduje się kawałek flagi. Można przeprowadzić konkurs slalomu czy wytoczyć trasę z licznymi przeszkodami (mam tu na myśli szykany, wiele zakrętów). Liczba rodzajów konkursów czy sposobów ich rozgrywania właściwie jest ograniczona jednym czynnikiem – wyobraźnią. Tego typu zabawa, niesie z sobą też ogromny plus a mianowicie to, że tak naprawdę bawiąc uczymy się zachowania na drodze kiedy faktycznie wpadniemy w poślizg. Wówczas czasem już nie świadomie dzięki tej zabawie wychodzimy z opresji. Nasz umysł pamiętając tamten czas wie jak automatycznie zareagować na sytuację pod bramkową. Owszem istnieją szkoły jazdy, w których poprawimy nasze umiejętności prowadzenia pojazdów, ale nie są one niestety tanie. Można powiedzieć, że sposób zabawy przedstawiony powyżej jest dobrą alternatywą dla szkół choć nie przeczę a może bardziej nawet jestem za tym aby jednak takiej nauki udzielał instruktor posiadający odpowiednie kwalifikacje.

Wracając do maluszka. Koszt takiego jest niewielki. Nawet od 300 zł można już go zakupić. Dodatkowo musimy go ubezpieczyć. Powiedzmy jakieś 300 zł rocznie w przypadku gdy posiadamy wszystkie zniżki no i kwota przerejestrowania. Kwoty te mogą również się zmniejszyć. Wystarczy mieć zgraną ekipę i się po prostu złożyć. Wówczas takie zimowe szaleństwo może nas kosztować zaledwie 100-200 zł, a zabawa murowana w dodatku produktywna!

dostarczone przez autocentrum.pl

Reklamy

Saab uratowany!

Mimo zapowiedzi bankructwa i zakończenia produkcji wszystkich modeli, marka Saab jednak nie zniknie z motoryzacyjnego rynku. Szwedzką firmę za 74 miliony dolarów kupił Holenderski Spyker Cars. Saab przez 20 lat należał do amerykańskiego koncernu General Motors. Ponad rok temu dotknięty kryzysem na rynku motoryzacyjnym GM, postanowił pozbyć się firmy ze Skandynawii, która  w ostatnich latach przynosiła straty. Początkowo Saaba miał kupić producent samochodów sportowych  Koenigsegg, z którym GM podpisał wstępną umowę   w połowie ubiegłego roku. Jednak pod koniec listopada Szwedzi nagle wycofali się z umowy.
Na szczęście wznowione negocjacje z Spyker Cars ostatecznie zakończyły się porozumieniem. Holenderska firma zapłaci 74 mln dolarów w gotówce, podczas gdy Europejski Bank Inwestycyjny udzieli  pożyczki w wysokości 400 mln euro (566 mln dolarów), gwarantowanej przez szwedzki rząd.

Przegląd samochodu firmowego

Regularne przeglądy samochodów firmowych i wymiana zużytych części mają ogromny wpływ na bezpieczeństwo jazdy. Dzisiaj podpowiadamy, jak serwisować nasze auta oraz na które elementy zwrócić szczególną uwagę.

PODWOZIE TO PODSTAWA
Najłatwiej sprawdzić można stan ogumienia. Obserwując, możemy ocenić czy jest łyse lub czy nierównomiernie ściera się z którejś ze stron danej osi. O ile opony zużywają się równomiernie, pozostanie nam je wymienić. Gorzej, gdy zużywają się one na tej samej osi nierównomiernie. Przyczyn takiego stanu rzeczy może być wiele najprostszym i zwykle prawdziwym jest źle ustawiona zbieżność lub też nierówne ciśnienie w kołach jednej osi. Sprawdzenie ciśnienia i uzupełnienie powietrza jest banalnie proste, jednak ustawienie zbieżności to już zadanie dla warsztatu. Na szczęście jest ono dużo tańsze niż zakup dwóch nowych opon niezależnie od pojazdu.

Dbać trzeba także o stan zawieszenia. Na naszych drogach jest to element, który zużywa się najszybciej. Stuki z podwozia oznaczają w tym wypadku zazwyczaj zużyte sworznie wahaczy lub też końcówki drążków kierowniczych. W tym wypadku nie można zbyt długo zwlekać z wymianą, bowiem każde obniżenie sprawności naszego podwozia to ewentualne problemy podczas pokonywania zakrętów oraz hamowania. Poza tym czasem możemy źle ocenić niepożądane odgłosy dochodzące z zawieszenia naszego auta, myśląc, że to coś błahego. W rzeczywistości zaś może okazać się, że mamy np. dużo poważniejsze uszkodzenia. Na rodzimych drogach relatywnie często np. pękają sprężyny. Może się tak zdarzyć, gdy wpadniemy w dużą dziurę. Dużo rzadziej winnym może być sam materiał znamy np. kilku producentów, którzy mieli tego typu problemy w popularnych na naszym rynku pojazdach osobowych i dostawczych.

Niezwykle ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa są także sprawne amortyzatory. To element, który zawodzi po kilku latach użytkowania, co wyłapują okresowe przeglądy rejestracyjne, które przechodzić musi każde auto. Mimo tego warto jednak wiedzieć, że amortyzator jest odpowiedzialny nie tylko za komfort, ale przede wszystkim za bezpieczeństwo. To on sprawia, że możemy szybko pokonać zakręt. Od stanu tego elementu zależy także to, jak długą drogę pokonamy od momentu wciśnięcia pedału hamulca do zatrzymania się pojazdu, co przekłada się w bezpośredni sposób na bezpieczeństwo.

BEZ HAMULCW NIE MA JAZDY
Każdy samochód przy przeglądzie musi mieć także sprawdzane hamulce. Coraz częściej zdarza się, że okresowe przeglądy w nowych samochodach przypadają co 30 tys. km, a nie jak w starszych autach co 10 lub 15 tys. Ten pierwszy z wymienionych okresów to zazwyczaj czas, kiedy trzeba już zmieniać przednie klocki hamulcowe w wielu autach. Poza tym nie brakuje pojazdów, szczególnie tych najcięższych, w których klocki potrafią skończyć się nawet po 10 tys. km.

Tarcze hamulcowe mają zwykle większą wytrzymałość i bez poważniejszych problemów potrafią wytrzymać przynajmniej 50 tys. km. Tyle że prawidłowość ta dotyczy aut normalnie używanych. W wielu ekstremalnie użytkowanych autach firmowych okres ten wynosi odpowiednio mniej.

Nie można także zapominać o konieczności wymiany raz na kilka lat płynu hamulcowego. Niemal w każdym warsztacie można np. sprawdzić temperaturę jego wrzenia. Zalecenia są zazwyczaj takie, aby nie używać płynu hamulcowego, którego temperatura wrzenia jest niższa niż 180C.

Coraz częściej w autach montowana jest także elektronika wspomagająca hamulce, która musi być sprawna. W żadnym wypadku nie można więc lekceważyć sobie komunikatów o awariach elektronicznych wspomagaczy hamowania. Niestety w przypadku najnowszych pojazdów, aby dobrze zdiagnozować tego typu problem, konieczna jest wizyta w ASO, które posiada odpowiednie oprogramowanie i sprzęt diagnostyczny.

NIEMNIEJ ISTOTNE ELEMENTY
Diabeł jak wiadomo tkwi w szczegółach. O ile jednak porysowaną zniszczonymi piórami wycieraczek szybę można za kilkaset złotych wymienić, o tyle, gdy spowodujemy wypadek, dlatego, że kogoś w porę nie zobaczymy, z powodu tych samych zniszczonych piór, skutki mogą być dużo bardziej opłakane. A komplet piór to wydatek, który rzadko przekracza 100 zł. Nie możemy więc zapominać o tym, aby wymienić ten element w porę. Kiedy zatem? Wystarczy, że podczas deszczu pióra niedokładnie oczyszczają naszą szybę to znak, że nadszedł czas na wymianę. Jakby tego było mało, ten element da się kupić niemal na każdej stacji benzynowej, a sama wymiana zajmuje ok. 5 minut.

Podobnie zresztą rzecz ma się z płynem do spryskiwaczy. Niby można go kupić wszędzie, każdy kierowca wie także, gdzie się go nalewa, a i tak znamy wiele aut firmowych, w których trudno go uświadczyć nawet w okresie zimowym. Do tego płyn i pióra stanowią naczynia połączone, bez pierwszego te drugie bardzo szybko się zużywają.

Kolejnym elementem bezpiecznego użytkowania samochodu firmowego jest jego oświetlenie. Niestety w coraz większej liczbie nowoczesnych aut wymiana przedniej żarówki, z uwagi na wiele elementów znajdujących się pod maską, jest trudna. Coraz częściej także trzeba ją powierzyć mechanikowi w serwisie. Nie zwalnia nas to jednak od konieczności wymiany przepalonych żarówek, co niewątpliwie ma ogromny wpływ na bezpieczeństwo. Druga zła wiadomość jest taka, że stosowane coraz częściej nowoczesne reflektory ksenonowe mają drogie w zakupie żarówki, na szczęście jednak mają one długą wytrzymałość.

NA KAŻDYM PRZEGLĄDZIE
Czas kryzysu i oszczędności sprzyja naprawie aut dopiero wtedy, gdy coś całkowicie odmówi posłuszeństwa. Nie polecamy tego sposobu na oszczędności, zazwyczaj bowiem zamiast korzyści przynosi on same straty. Jeżeli jednak nasze auta firmowe na serwisach pojawiają się rzadko, warto mieć świadomość, które elementy powinny być sprawdzane każdorazowo. W przypadku aut większości firm, prócz wspomnianych wcześniej elementów, trzeba także skontrolować sprawność urządzeń elektrycznych, poziom oleju w skrzyni biegów, poziom oleju w układzie wspomagania, stan i właściwości płynu chłodzącego, elementy układu chłodzenia, stan przewodów hamulcowych, hamulec postojowy, pasek wieloklinowy, akumulator (jego naładowanie i poziom elektrolitu) oraz nadwozie pod kątem korozji. Jak widać, elementów, które trzeba systematycznie sprawdzać jest sporo, co daje mniej więcej skalę tego, co może się w aucie zepsuć.

Pamiętajmy jednak, że korzystając z wynajmu długoterminowego możemy oszczędzić sobie takich problemów.

Materiały dostarczone przez:
autofirmowe.pl

nieużywane samochody z poprzedniego rocznika w firmie..

Z końcem roku dilerzy obniżają więc ceny na zalegające u nich samochody. Czy warto kupić do firmy takie tańsze, ale już niemal roczne auto?
W ostatnich miesiącach roku dilerzy zawsze wprowadzają na auta dość atrakcyjne promocje. Chcą w ten sposób pozbyć się zalegających place samochodów z aktualnego rocznika. Jest to moment na kupno tańszego nowego auta, rozwiązanie takie to jednak nie same plusy.

ROK PRODUKCJI NIE ZAWSZE JEST NAJWAŻNIEJSZY
Niemniej niemal wszyscy importerzy przygotowali na koniec roku akcje promocyjne i nowe auto można kupić teraz taniej lub z atrakcyjnym wyposażeniem albo darmowym ubezpieczeniem. Większość klientów samochody z poprzedniego rocznika traktuje jednak niemal jak towar wybrakowany, niczym konserwę, której skończył się termin przydatności do spożycia. Czy rzeczywiście kupując auto, szczególnie do firmy, powinniśmy aż tak brać sobie do serca datę produkcji? Eksperci nie do końca podzielają to zdanie twierdząc, że ważniejsze są data pierwszej rejestracji i stan techniczny samochodu.

Rok produkcji ma z kolei znaczenie przy ubezpieczaniu pojazdu, bo jest on brany pod uwagę przy ustalaniu składki ubezpieczeniowej.

DŁUŻEJ JEŹDZISZ, MNIEJ TRACISZ
Obawa przed kupnem prawie rocznego auta wynika z ryzyka strat, jakie mogą spotkać firmę przy odsprzedaży tego samochodu. Po pierwsze, należy wziąć pod uwagę różnicę między zyskiem w postaci upustu, a stratą związaną z niższą wartością rezydualną przy odsprzedaży. Oczywiście im ta różnica mniejsza, tym lepiej. Po drugie, pojazd najszybciej traci na wartości w pierwszych latach użytkowania, im dłużej zatem planuje się użytkować auto w firmie, tym bardziej opłacalne jest kupno auta z wyprzedaży pod koniec roku.

Rocznik ma największe znaczenie w przypadku odsprzedaży auta po dwóch, trzech latach. Jeżeli firma zamierza korzystać z samochodu pięć, siedem lat, to utrata wartości z powodu zmiany rocznika ma mniejsze znaczenie.

Przede wszystkim firma powinna kupować auto wtedy, kiedy go rzeczywiście potrzebuje i tylko jeśli w tym czasie jest szansa skorzystać z jakichś promocji.

Zanim wybierze się konkretny samochód, warto poznać kilka zasad, jakie rządzą rynkiem wyprzedaży. Otóż upusty zależą przede wszystkim od ceny samochodu. Im większa wartość, tym wyższy rabat. Wyższe rabaty są udzielane na te pojazdy, które więcej tracą na wartości wraz z upływem czasu. Duże upusty można uzyskać na te samochody, które są już długo na rynku, a co się z tym wiąże w niedalekiej przyszłości zostaną zastąpione nowszymi modelami. Wybór aut w promocji jest zawsze ograniczony. Ograniczenia dotyczą nie tylko liczby, ale także wersji czy kolorów dostępnych aut.

Mimo rabatów, warto starać się w każdym przypadku indywidualnie negocjować cenę dilera.

Wyjazd za granicę samochodem służbowym

Czy pracownik wyjeżdżający za granicę samochodem służbowym musi posiadać zgodę właściciela pojazdu? – pyta Pan Adam z Opola. Odpowiada Paweł Cofta, radca prawny, specjalista w tematyce prawa cywilnego, prawa pracy oraz prawa gospodarczego:

Przepisy regulujące tę kwestię nie są jednolite we wszystkich krajach. Zgodnie z międzynarodową konwencją o ruchu drogowym, sporządzoną w Wiedniu 8 listopada 1968 roku, w poszczególnych państwach organy uprawnione do kontroli mogą żądać od kierującego udowodnienia prawa do posiadania pojazdu, jeżli pojazd ten, będący w ruchu międzynarodowym, nie jest zarejestrowany na nazwisko osoby nim jadącej.

Warto zatem przed wyjazdem zaopatrzyć pracownika w oświadczenie właściciela pojazdu (w przypadku dzierżawy lub leasingu jest nim wydzierżawiający lub firma leasingowa) zawierające zgodę na używanie samochodu lub np. w umowę użyczenia.

Zgoda powinna zawierać podstawowe dane dotyczące pojazdu, właściciela oraz osoby kierującej.

Co do zasady, wystarczy zwykła forma pisemna, najlepiej także w języku obcym (np. angielskim). W przypadku wyjazdów do krajów nienależących do Unii Europejskiej, mogą być wymagane szczególne formy dokumentów, należy to ustalić przed wyjazdem w MSZ lub placówce konsularnej danego państwa.

źródło: autocentrum

Czy rząd odda kierowcom 1,7 mld złotych?

Komisja Europejska uznała, że pobierana przez rząd opłata recyklingowa jest niegodna z Dyrektywą nr 2000/53 WE w sprawie pojazdów wycofanych z eksploatacji. O demontaż tych pojazdów powinni zadbać producenci lub importerzy nowych aut.

Interpretacja ta kłóci sięz polską ustawą z 20 stycznia 2005 roku o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji. W myśl jej przepisów zobligowani do wniesienia opłaty 500 złotych są tylko ci, którzy sprowadzają do kraju mniej niż tysiąc samochodów rocznie.

Opłata recyklingowa jest pobierana przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej od 2006 roku. W tym czasie do Polski przywieziono ponad 3,5 miliona aut, co daje w sumie kwotę 1,7 miliarda złotych.

Sprawa jest poważna, bo w skrajnym przypadku budżetowi grozi zwrot tej kwoty kierowcom.

Rząd nie kwestionuje decyzji KE i proponuje usunięcie z polskiego ustawodawstwa opłaty recyklingowej. Chce jednak mieć prawo do zachowania zebranych dotychczas pieniędzy.

Komisja Europejska postawiła jednak warunek, że pieniądze te muszą w ciągu kilku najbliższych lat trafić do przedsiębiorców, którzy zajmują się demontażem samochodów.
Więcej informacji można znaleźć w Dzienniku Gazecie Prawnej.
Materiały dostarczone przez:
autofirmowe.pl

czy diesel jest dobry na zimę?

Pojawia się pytanie czy jeżeli skorzystamy z wynajmu długoterminowego i będziemy posiadali samochód z silnikiem wysokoprężnym, to czy zimą nie zaczniemy żałować….

Przed sezonem zimowym należy również dokładne sprawdzić stan napędu rozrządu. Jest to szczególnie istotne w przypadku starszych diesli, z wtryskiem pośrednim z pompy rozdzielaczowej. W trakcie rozruchu zimnego silnika pompa i wałek rozrządu stawiają bowiem największy opór, dlatego warto w starszym „ropniaku” wymienić pasek rozrządu, jeśli jego stan techniczny budzi wątpliwości. Na pewno zaś powinniśmy to zrobić w świeżo kupionym używanym aucie, zwłaszcza przed zimą.

Gruntowne sprawdzenie silnika i układu zapłonowego w serwisie, nie gwarantuje jednak pozbycia się wszystkich kłopotów podczas zimowej eksploatacji samochodu z silnikiem wysokoprężnym. Problemów może bowiem przysporzyć nieodpowiednia jakość tankowanego do baku oleju napędowego, charakteryzującego się zbyt dużą zawartością parafiny. Generalnie w czasie zimy należy tankować tzw. ON zimowy, który odróżnia od normalnego obniżona temperatura krzepnięcia. Nie zawsze jednak jest on dostępny na wszystkich stacjach wraz z pierwszymi mrozami, dlatego też warto przed tankowaniem zapytać jaki olej znajduje się w dystrybutorze. Na rynku dostępnych jest kilka klas ON zimowego. Wiosną i jesienią można tankować tzw. olej przejściowy. Da się go stosować do temperatury minus 10 st. C. Poniżej tej wartości należy koniecznie przejść na olej zimowy, zachowujący swoją płynność do minus 25 st. C. Na krajowych stacjach niedostępna jest najbardziej wytrzymała na niskie temperatury klasa arktyczna. Olej ten, który nie powinien zamarznąć nawet przy największych mrozach, można jednak dostać na specjalne zamówienie. Jeśli nie ma akurat zimowego oleju napędowego, możemy dolać do zwykłego oleju w baku specjalną substancję, która obniży jego temperaturę krzepnięcia. Jest to tzw. depresator, który można nabyć na większości stacji paliw.

Napisane w Porady. Tagi: , . Leave a Comment »